Wynalazek z gatunku o drugiej nad ranem klikamy w co się da, żeby nie zasnąć nad korektą. I wtedy na przykład odkrywamy, że Portugalia bluesem stoi i to takim całkiem niezłym. Oficjalnie pan nazywa się Paulo Furtado, pseudo artystyczne ma jednak o wiele lepiej wpadające w ucho – The Legendary Tiger Man i generalnie sam sobie wystarcza za cały zespół & show. Czyli klasyczna bluesowa ortodoksja, One Man Army wyposażone w gitarę, stopę i hi-hat. I wcale nic więcej nie trza, by na przykład perfekcyjnie zmasakrować Route 66.
The Legendary Tiger Man - Route 66
Tematycznie Pan Tygrys nie wychodzi poza sztampę – dupy, wóda, hit the road, ale słychać w tej muzie, że robi to z wewnętrznego przekonania, ze serio go to kręci i ze pewnie byłby dużo szczęśliwszy sikając na skorpiony na środku pustyni w Teksasie, niż sącząc porto w Lizbonie. W sumie to już drugi taki zagubiony czasoprzestrzennie muzyczny […]
Popularity: 3% [Wg wyświetleń]
Popularity: 10% [Wg wyświetleń]
Popularity: 12% [Wg wyświetleń]
Iqqa w komentach do wczorajszego wpisu zapodała przemiłą animację, ja dorzucam do tego drugą i na tym załatwiamy problem wrzuty na dzisiaj, a pan Marceli idzie dumać nad kwestią, czy syndrom amotywacyjny, to wina nowego dostawcy, czy po prostu wrodzone.
Supermoine
A Gentleman’s Duel
Popularity: 1% [Wg wyświetleń]
Popularity: 7% [Wg wyświetleń]
A dziś trochę zabawy na knucie i myślenie. Naprawdę trochę - jakieś 20 minut, ale za to czasem jest ostro pod górkę. Pomysł gry oparty jest na idei grow‘ów, za którymi nie przepadam jakoś, ale tutaj wykonano to z sensem i w dodatku przyozdobiono rewelacyjną jak na flesza kredkową grafiką. Idea jest taka, że jako byt roślinny (wieloroślinny nawet), musimy się przesadzić z maleńkiej wysepki do ogromnego lasu, który na nas czeka za morzami, górami, pustyniami i pastwiskiem owiec. Niby banał, ale wciąga, pozwoliło mi się to na chwilę oderwać od Audiosurfa, który zdecydowanie ma cechy powodujące powstanie nałogu.
Sprout
Popularity: 2% [Wg wyświetleń]
Popularity: 21% [Wg wyświetleń]
Popularity: 5% [Wg wyświetleń]
Popularity: 32% [Wg wyświetleń]
Wcale nie wiem, za co lubię Willa Selfa. Nie pisze o niczym ważnym, jest przerażająco smutny, jak każdy ex-heroinista, który wie, że już nigdy nie będzie tak fajnie, a jego proza bywa mocno poosh i często jest oparta na max ryzykownych pomysłach, których nie sposób obronić. I może właśnie tu tkwi kluczyk - Will Self, to człowiek, który potrafi napisać nowelę o kobiecie z fiutem i nie wyjść przy tym na szukającego skandalu idiotę. Co lepsze - idąc za ciosem, zestawią ją z nowelą o facecie z pochwą i w ogólnym rozrachunku wychodzi mu jedna z lepszych opowieści o genderowych zamiąchach świata współczesnego. Nie opowiada się po żadnej stronie, pisze z pozycji shit happens - co jakby jest kolejnym wyróżnikiem jego pisarstwa - niezależnie od tego, czy opisuje świat w którym małpy uzyskały ewolucyjne przewagi nad ludźmi, czy dzisiejsza Anglię z perspektywy martwej kobiety szukającej miłości. Tym zresztą chyba najbardziej […]
Popularity: 33% [Wg wyświetleń]
Nie będzie TPD, za to będzie dwóch bogów i jeden półbóg. Panowie spotkali się tylko raz w tej konfiguracji, co oczywiście zaowocowało arcydziełem, bo w sumie jeśli w jednym pokoju umieszcza się Toma Waitsa, Williama S. Burroughsa i Roberta Antona Wilsona, to to się nie może inaczej skończyć. A ci trzej degeneraci postanowili ongiś napisać operę. Dziadek William spisał książkę, Waits zrobił muzykę i teksty w oparciu o nią, Wilson doprowadził do wystawienia tego w 1990 r. w Hamburgu.
Czyli – The Black Rider – The Casting of Magical Bullets – spektakl legenda, którego nigdzie się dotąd nie dało zobaczyć w innej wersji niż live, został przez jakiegoś łaskawcę w obszernych fragmentach udostępniony na tubie i to w dodatku w wersji najlepszej, bo nagranej podczas premiery. Zdaję sobie sprawę, że to raczej seans dla die hard fanów twórczości któregoś z tych trzech artystów, ale co tam – legenda to legenda […]
Popularity: 43% [Wg wyświetleń]
ostatnio opcja nie pisania u siebie i zamęczania ludzi swoją mendzącą osobowością na ich własnych blogach, więc obrazki będą, żeby nie było że nic nie ma.
Panów znalazła niezastąpiona Geigo, buk jeden wie, czemu mimo wydania 6 płyt nie zostali gwiazdami, bo przecież idealnie się wpasowują w hiciakowy potencjał pseudo-indie-folka spod znaku Devotchki, no ale w sumie niezbadane są ścieżki masowego gustu i może się jeszcze kiedyś wybiją. Mnie bujają od 3ch dni, robiąc mi nad wyraz dobrze, chociaż koleś śpiewa trochę jak Lech Janerka, co go tak za bardzo nie lubię, ale jednak doceniam.
So - Firewater i muzyka z gatunku the wedding band gone wrong.
Electric City
Three Legged Dog
Banghra Bros
The Man On The Burning Tightrope (śliczna podróba Waitsowego Black Ridera)
more vids
Popularity: 33% [Wg wyświetleń]
Popularity: 50% [Wg wyświetleń]
Masakra, co to się w tym internetowym światku dzieje. Gdzie nie kliknę, tam tylko Apple, Mac, iPhone. Nie żebym sam nie był w całym tym szumie, ale to zaczyna być męczące. Zwłaszcza, że na pewno po polskiej premierze iPhone nic się tutaj nie zmieni. A ja wciąż sobie urlopuję, nie kodzę, nie piszę, wypoczywam, póki mogę.
Dlaczego więc powstał ten mini-wpis? Powiem Wam, że uwielbiam wszystkie pecetowe gierki “gitarowe” - zarówno pykanie na plastiku w słynnym Guitar Hero, jak naparzanie w F-y w darmowym Frets on Fire. Jednocześnie staram się coś klecić na “normalnym” wiośle, ale różnie z tym bywa. I dlatego zaszokowała mnie firma GameTank (e?), której pierwszym produktem ma być… odpowiednik wyżej wspomnianych gier, wykorzystujący prawdziwą gitarę elektryczną podłączoną do wejścia mikrofonu. Brzmi bajecznie, a z zamieszczonego na witrynie Guitar Rising (taki tytuł ma mieć gra) trailera tak też wygląda. Nie wiem jak Wy - ja czekam. Z niecierpliwością.
Guitar […]
Popularity: 73% [Wg wyświetleń]
Popularność: unranked [Wg wyświetleń]
Popularity: 84% [Wg wyświetleń]